Miłość od pierwszego spojrzenia, podpatrzona u Wróbelka.
(Po sieciówkach mało bywam, więc źródła inspiracji przychodzą z innych miejsc)
Możliwość łączenia z niezliczoną ilością rzeczy w różnym stylu. Do tego niezła jakość i przystepna cena.
To wszystko spowodowało, że ten model zniknął niemalże całkowicie z Rezerwatovych wieszaków i magazynów. Ale ta moja czekała na mnie i dała się upolować.
Jedyną wadą tegoż modelu jest to, że kształt tuby narzuca chód gejszy, a ja żyję w permanentnym niedoczasie, zwykle wszędzie się śpieszę i jestem na styk.
W Finlandii jeszcze nie byłam, ale przyszła do mnie trochę sama w związku z tym wydarzeniem.
Moja własnocielesna Dolina Muminka wybrzusza się coraz wyraźniej.
I na głowie też często gęsto fryzura na Małą Mi gości.
... w kraju gdzie znana marka lodowa ma zupełnie inną, przyjemnie spersonifikowaną nazwę ;)
A na ulicach stoją takie oto budki z lodami-wdzięczne tło do zdjęć
legginsy-%Vero Moda outlet, tee- no name, od mamy, kardigan- Inwear, sh, komin- Forever 21, buty- %CCC Goda przetestowała kolejne łóżko i mogliśmy ruszać na zapoznanie miasta
Na głównej reprezentacyjnej alei natknęliśmy się na pomnik słynnego rodaka;)
Przystanek przy butiku Gucci-nieplanowany
Goda była najszczęśliwsza kiedy mogła zaliczyć kolejną ławkę parkowo-miejską
Plac z imponującą i piękną w swej prostocie mozaiką.Black&white rulez.
Winda Św. Justyny (Jedna z czterech w Lisbonie). Jeszcze tu wrócimy!
Pierwsza noc w stolicy. Wyspana i gotowa na dalsze eksploracje.
Alfama-najstarsza dzielnica Lisbony i jedna z najurokliwszych.
Nas urzekła prowincjonalnym retro klimatem -zupełne przeciwieństwo gwarnej, ruchliwej i zatłoczonej Baixy czy Bairro Alto. Uliczki pną się na przemian mocno w dół i w górę-co mocno odczuliśmy jako rodzice małego dziecka tachający wózek. Dojeżdża tam słynna linia tramwajowa nr 28.
Jedno z moich ulubionych zdjęć z tej podróży
"nasi" tu byli....
Św. Antonii-patron Lisbony
Casa Dos Bicos
Budynek pochodzi z XVI wieku, jego fasada wyłożona jest kamiennymi piramidkami (ogólna liczba to 1125 sztuk). Jest jednym z nielicznych budynków, które przetrwały trzęsienie ziemi z
1755 roku. Należał do Afonso de Albuquerque, który był namiestnikiem
króla portugalskiego w Indiach.
Po drodze z Alfamy przypadkiem trafiliśmy na sklepik, przed którym zebrał się spory tłumek.Weszłam do środka i oniemiałam-całe ściany ze zmagazynowanymi puszkami rybnymi-specjalności portugalskie różnych gatunków o przeróżnych smakach.Bez konserwantów z wyłącznie wyselekcjonowanych składników. Do tego wiekowa już pani, która siedziała w rogu i niczym świstak zawijała puszki w sreberka czyli w firmowe papierki.Niespiesznie,ale bardzo sprawnie i dokładnie-zapewne ten sam ruch powtarzany od lat.
Mogliby sprzedawać zapewne dużo więcej gdyby sklep był większy albo zrobiono by coś na kształt sprzedażowej linii produkcyjnej. Kasowania jak w supermarkecie. Ale po co? Tu wciąż ważny jest człowiek, dlatego wyboru dokonuje się przy ladzie, a nasz zakup jest starannie zapakowany i obwiązany sznureczkiem przez sprzedawcę i to bez względu na wartość sprawunków. Coś naprawdę wspaniałego!
Park przy bazylice Estrella. Jeden z najpiękniejszych w jakich byłam. Ogólnodostępny, z dziki oswojonym ptactwem, olbrzymimi palmami i kaktusami, niezwykłym placem zabaw dla dzieci.
Fajnie było przysiąść, zrelaksować się i poobserwować mieszkańców Lisbony oraz ich sobotnie rytuały i zabawy z dziećmi.
Bazylika Estrella-na przeciwko parku. Jak widać mocno wiało na tym wzgórzu.
Stąd rusza też wspomniana 28-mka. Tym razem w drugą stronę- w dół do dzielnic centralnych.
Tramwaje tej linii często są wynajmowane na różne okoliczności i eventy.
Może i było jeszcze trochę chłodno, ale za to mniej licznie turystyczne.
Widok na zamek św. Jerzego w Alfamie.
A oto i nasza portugalska uczta wieczorna. Jakoś trzeba sobie radzić kiedy nie można wybrać się do jakiejś miłej zacisznej restauracji i przy dźwiękach fado rozkoszować się wieczorem, dobrą kolacją, kawą, winem..
Ryba zamknięta w retro puszce. Bez porównania z jakąkolwiek do tej pory zjedzoną konserwą!