Dzisiejszy post dedykuję bliskiej mi osobie, która obchodzi dziś urodziny.
Dopiero dziś mam chwilę czasu usiąść do posta, który równie dobrze mogłabym zatytułować:
<<Jeśli nie chcesz mojej zguby, nie daj mi iść na zakupy, luby>>Zguba z tego wyszła nieproporcjonalnie większa od zysków...czyli bitter-sweet Saturday
A było to tak:
Nic tego nie zapowiadało, wracałam sobie w wyśmienitym humorze ze spotkania z przyjaciółkami, miałam jeszcze sporo do autobusu, a na przeciwko przystanku Centrum Handlowe-narzędzie szatana i trwających promocji. Weszłam właściwie tylko do
jednego sklepu, było to C&A. Wypatrzyłam jedną bluzkę, poszłam do przymierzalni. Chwilę wcześnie pisałam smsa, więc czekając na odpowiedz nie schowałam komórki, tylko położyłam na półkę...Przymierzyłam, zdecydowałam kupić, zebrałam swoje rzeczy i wyszłam do kasy... oj, gdybym mogła cofnąć czas...Pamięć jest zawodna i czasem wyświetla nam rekonstrukcje zarejestrowanych obrazów z różnym skutkiem. Kojarzy mi sie że jak zawsze rzuciłam okiem przy wyjściu i sprawdziłam jak zawsze czy zabrałam wszystkie swoje rzeczy..wychodzi ze tym razem nie...Najpewniej telefon został właśnie.. bo nie kojarzę sytuacji kiedy ktoś mógłby mi go wyciągnąć.. wyszłam śpiesząc się już lekko na przystanek..po czym okazało się że nie ma telefonu ani w czeluściach torby, ani w żadnej kieszeni.Pognałam szybko do C&A z płonna nadzieją że mój skarb będzie leżał.Ruchu tego dnia nie było prawie wcale, spytałam w kasie..Niestety...Zdarzyło się to również paru moim koleżankom.. i oby nikomu innemu już.. cóż za nieuwagę, roztargnienie, euforię kupienia nowej rzeczy czasem słono się płaci...
Jeśli jednak rzeczywiście zostawiłam telefon w tej cholernej przymierzalni to myślę sobie, że trafiłam na jakiś wredny niestety egzemplarz babsztyla(w końcu był to dział damski). Baba babie to raczej zrobiła, bo widać było od razu że mój telefon należy do kobiety(smycz i zawieszka,dla mnie o znaczeniu sentymentalnym)
Pokusić się o wcale nie nowy model Nokii ze zjechanymi brzegami..
Mówi się: " znalezione nie kradzione", ale w takiej sytuacji, jeśli ja bym znalazła telefon, z pewnością zaniosłabym go do sprzedawcy, że ktoś się zgłosi..lub zadzwoniłam na jakiś widoczny rodzinny numer z książki telefonicznej..
Także jestem zmuszona postarać się odtworzyć numery kontaktowe (części już niestety z pewnością nie uda się odzyskać, jak i innych danych..Telefon ten miała dla mnie wyjątkowo sentymentalną wartość, gdyż został mi podarowany jako zapłata za tłumaczenia, za które firma nie mogła mi zapłacić, bo robiłam je w ramach praktyki studenckiej..Jedyne pocieszenie że nie ma tam menu w języku polskim..
Całe szczęście, że sklep nie leży na mojej codziennej trasie, nie będzie mi przypominał. a bluzka jest małym pocieszeniem i będzie mi się kojarzyć z tą stratą. Jest nauczką dla nieuważnej zakupanny...

Bluzka-przeklęty C&A, %